Nie
byłoby ich, gdybym cały czas śledził Telewizję tzw.
Publiczną...w zasadzie po pół roku od katastrofy zszedłem
do blogosfery, aby szukać wyjaśnień tej zbrodni. Poprzez hipotezę
FYM-a, po bełkot prokurwatury tzw wojskowej, dalej przez portal
zamach.eu i kończywszy na komisji śledczej Antoniego Macierewicza.
Kliknij poniżej, aby otworzyć posta...
Kliknij poniżej, aby otworzyć posta...
Niestety
wygląda to wszystko nieciekawie...skłaniam się do twierdzenia, że
10 kwietnia 2010 roku byliśmy widzami makabrycznej inscenizacji jaka
się dokonała w Smoleńsku. Inscenizacji, czyli “maskirowki”,
natomiast dowodów powinniśmy szukać w Warszawie. Kilka moich
wniosków jest kropelkami w morzu informacji i dezinformacji,
lecz według mnie są istotne, aby zachować jakiś logiczny ciąg.
Zacznijmy
od stwierdzenia dr Eugeniusza Wróbla, który był jednym
z najlepszych specjalistów z zakresu komputerowych systemów
sterowania lotem samolotów...w prywatnych rozmowach poddawał
w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to jest Tu-154 o numerze
bocznym 101. Zginął trzy dni przed ogłoszeniem raportu MAK.
Poćwiartował go własny syn, a następnie wrzucił do Zalewu
Rybnickiego(?). Tylko on mógł merytorycznie obalić raport
MAK-u.
Następna
kwestia, to tzw “zimne silniki”...o zimnych silnikach, które
mogły być zrzucone nad Siewiernym można poczytać na blogu
Albatrosa z lotu ptaka,
...który
stwierdził :
“Łopatki
sprężarki I stopnia zanurzone w błocie, bez zmian konsystencji i
barwy gleby, o dziwo w bardzo dobrym stanie. Czyżby silnik nie
pracował przed jego upadkiem!:”
https://lh3.googleusercontent.com/-acOl-GnG_Ic/TGT2q1Yr_2I/AAAAAAAABnk/FuBG3ry7nX0/s800/DSC00818.jpg
Można
oszukać ludzi, ale praw fizyki niestety nie...
Następna
kwestia, to tzw filmik Koli, pytałem kiedyś pana Macierewicza o ten
filmik. Zgłosiłem się i wypowiedziałem zdanie, że “chciałbym
zapytać o filmik Koli”...na to pan Macierewicz stwierdził, że to
bardzo dobre pytanie i z wielkim swoistym zaangażowaniem zapewnił,
że filmik jest bez cięć, jest jednolity, więc jest autentyczny i
strzały tam słyszalne też autentyczne. Czy filmik Koli ma
uwiarygadniać miejsce katastrofy ? Być może...ale więcej z nim
raczej nic nie da się zrobić, sprawców strzałów nie
da się zidentyfikować, tak jak nie da się wytłumaczyć kwestii
“wyparowania” kokpitu....zostaje tylko filmik, który jest
...”autentyczny” i który zdaje się uwiarygadnia miejsce.
Następna
sprawa, to zdjęcia miejsca katastrofy i wypowiedzi Moonwolkera
Wiśniewskiego...sam Moonwolker (co prawda w prywatnych rozmowach) na
zadane pytanie dlaczego piloci TU-154 M lądowali jak widzieli że
warunki są złe stwierdza, że :
“Moim
skromny zdaniem powód był prosty. Brak paliwa.
Las
i okolica nie płonęły od rozlanego paliwa.
Kula
ognia była taka sobie.
Nie
było czuć zapachu paliwa.
Samolot
godzinę wcześniej próbował podchodzić do lądowania.
Tak
mi się wydaje.”
Oczywiście
można sie czepić, że nie ma linków do oficjalnych
wypowiedzi, natomiast w oficjalnych potwierdza, że nic się nie
paliło :
“Samolot
przeorał okolice bardzo głęboko. Wszystko znajdowało się w
błocie. Nie dało się po prostu po nim iść. Zapadałem się w
błoto. Inni świadkowie mówią, że wszystko się paliło,
ale na moich zdjęciach widać, że nic się nie paliło. Może tylko
trochę gałęzi.”- dalej, na zadane pytanie , jak zachowywały się
służby rosyjskie jak nadgorliwiec nie pytany przecież o to
odpowiada że :
“Nieprawdą
jest, że po cichu wynosili ciała.”
No
właśnie, nieprawdą, ponieważ na filmach Moonwalkera ciał nie
było widać, a ciało Prezydenta szukano siedem godzin (sic!) i to
jeszcze wyposażone w indywidualny nadajnik (to chyba jaja jakieś).
Można na tej podstawie domniemywać, że w chwili “katastrofy”
mogło go jeszcze tam nie być...
Na
filmach Moonwalkera widzieliśmy sami, że paliło się faktycznie
tylko “trochę gałęzi”, więc coś chyba z tym wybuchem też
coś nie teges.
Oczywiście
może się ktoś przyczepić, że czepiam się szczegółów,
ale te szczegóły coraz dobitniej świadczą, że na
Siewiernym była tylko inscenizacja.
Sprawą
jednak najważniejszą, którą trzebaby poruszyć na samym
początku, dla mnie absolutne Genessis śledztwa w sprawie katastrofy
w Smoleńsku to pytanie gdzie jest choćby jedno zdjęcie, choćby
jeden filmik który przedstawia wylot delegacji do Katynia.
Przecież
Prezydenta fotografuje się także ze względów
bezpieczeństwa, to jest normalny standard kiedy część
dziennikarzy filmuje wylot delegacji, część udaje się na miejsce
docelowe, aby fotografować przylot i celebrację obchodów.
Jak wytłumaczyć fakt, że ani jeden dziennikarz z ani jednej
stacji, z ani jednej gazety nie uwiecznił wchodzenia Pary
Prezydenckiej do samolotu, nie ma żadnych fotografii także w
archiwum Polskiej Agencji Prasowej, z konferencji prasowej z sali
odlotów, z płyty lotniska, z trapu, w końcu z wnętrza
maszyny i jeszcze dziwnym trafem zepsuł sie monitoring i na Okęciu
i w Smoleńsku...mało tego, nie ma nawet prywatnych zdjęć choćby
z komórki ludzi żegnających Prezydenta wylatującego na
obchody. Dla mnie to jest nie do przyjęcia, ciekawe też, że żaden
Warszawiak nie udał się na Okęcie, aby choć z dala zrobić
zdjęcie, lub sfilmować wzbijający się w powietrze
samolot...pytanie do Warszawiaków, czy ktoś był żegnać
Delegację odlatującą na obchody do Katynia ?
Jak
odwoziło się kogoś z rodziny udającego się do USA na Okęcie, to
nie odjeżdżało się, dopóki samolot nie zniknął z pola
widzenia...jak to się stało, że nikt nie nagrał żadnego filmiku,
nie zrobił żadnego zdjęcia ?
Odpowiedzi
na pytanie co się wydarzyło w Smoleńsku należy szukać na
warszawskim Okęciu...dla mnie brak jakiegokolwiek audiowizualnego
zapisu z wylotu dnia 10 kwietnia 2010 z warszawskiego lotniska Okęcie
jest jasnym dowodem, że takowego po prostu nie było...niech mi ktoś
udowodni, że się mylę...