Z bloga nikandera... Możecie sprzedać swój pomysł w sposób, który zaakceptuje opinia publiczna: małe kotłownie na węgiel i drewno na obszarach wiejskich. Odwiedziłem wioskę swoją w dzień mroźny i bezwietrzny. Smród, że mało nosa nie urwie. Nie nie, to nie z obór i chlewików, bo tych dawno już tam nie ma - tylko z kominów. Wystarczy porozmawiać z mieszkańcami, aby poszukać sprawcy. Ku zdziwieniu mieszczucha nie jest to węgiel a jego brak. Pamiętam jak kuchnia węglowa była i piec obok. Mama zawsze mówiła „...a węgla to Józek dołóż choćby grudkę aby nie śmierdziało...”.