Wielu Szanownych Czytelników oburzyło się na mój tekst w kwestii "spontaniczności Konwoju Wolności" i uznało, że jest przesycony defetyzmem. Że skazałem Konwój Wolności w Kanadzie na porażkę. Niestety i z przykrością i bez żadnej satysfakcji muszę dopisać ciąg dalszy, który być może nie będzie tak ponury jak sobie niektórzy tłumaczą.
Otóż jest tak jak przewidziałem, kanadyjska władza podpierając się argumentem "przerw w łańcuchach dostaw" spowodowanych blokadą ciężarówek Ottawy wprowadziła stan wyjątkowy. Co też było do przewidzenia. Stan wyjątkowy to i czas wyjątkowy w którym to czasie władza w sposób niemal magiczny może mocno ograniczać swobody obywatelskie kierownikom zamieszania jak i zwykłym, przypadkowym ludziom. Władza kanadyjska idzie też za ciosem i uruchamia banki, aby te przejrzały konta i zgłaszały policji każdą chęć pomocy dla konwojentów. Mało tego, banki mają nakaz zablokowania kont firm przewozowych, które uczestniczą w proteście...