Ecik miał dylemat, jako kawaler był już posunięty w latach i pragnął się w końcu ożenić. Poszedł więc do biura matrymonialnego, aby ono znalazło mu wybrankę z którą spędzi resztę życia. Miły pan w biurze poinformował Ecika, że są tylko dwie kandydatki...jedna ładna, ale głupia, a druga brzydka, ale za to pięknie śpiewa. Zasępił się Ecik, na co mu była ładna, skoro głupia...wybrał świadomie drugą opcję. Miły pan powiadomił Ecika, aby czekał na swoją wybrankę w domu. Po kilku dniach zadzwonił dzwonek, Ecik otwiera, oczy wyszły mu na wierzch, dreszcz przeszedł po plecach i szczęka mu opadła...po czym głośno zakrzyknął..."śpiywej dziołcha, śpiywej!!!"...