Od 1989 roku rozpleniło nam się wydawnictw tzw. kobiecych co niemiara. W każdym kiosku jest ich zatrzęsienie. Spokojne przeglądanie wskazuje, że jedynym celem jest wciśnięcie niechcianego towaru w postaci kosmetyków, ubioru itd. tym biednym inaczej istotom.
W żadnym magazynie kobiecym nie znalazłem informacji ostrzegającej o możliwościach występowania powikłań np. po kosmetykach. Wszystkie gazety zachęcają do kupowania.
Podobnie, nawet pobieżny rzut oka na sklepy np. Rossmana wskazuje, że ok. 95% powierzchni przeznaczone jest na ogłupianie kobiet, a pozostałe 5 % podzielone na mężczyzn i dzieci...