No
cóż, ja przywykłem już do tego politycznego
teatru...zmieniają się sceny i zmieniają sie kostiumy,
maski...niezmienni są tylko aktorzy, którzy cały czas grają
zatroskanych o publikę.
Jesteśmy
widzami dramatycznej zmiany władzy, dramatycznej samej w sobie, bo w
zasadzie żadna zmiana nie nastąpi...ci sami dalej aktorzy z
magdalenkowych występów na scenie sugerują widzom nie lada
atrakcje. Już na jesieni nastąpi akt “zmiany na lepsze”, albo
“by żyło się lepiej”, ale już w innej, “nowoczesnej”
scenerii.
Tworzy
się nowa-stara partia, która spadów politycznych ponoć
nie będzie przygarniać. Polskojezyczny szabesgoj stwierdzi, że idzie nowe...a
przebrzydła platforma nabiera wody....ha ha ha...