Zmarł Stephen Hawking, niepełnosprawny astrofizyk, który ostatnimi czasy opowiadał żałosne dyrdymały, jakoby ludzie musieli w ciągu 100 lat opuścić ziemię, gdyż grozi ludzkiej rasie wyginięcie. Szkoda, że nie nakreślił w jaki sposób ludzkość miałaby opuścić choćby orbitę ziemską, skoro przeszkadzają w tym tzw Pasy van Allena (mocne promieniowanie okołoziemskie) i gdzie się udać, gdyż w naszym Układzie Słonecznym żadna planeta nie nadaje się do zamieszkania. A może Hawking miał na myśli opuszczenie Ziemi nie w powłoce człowieczej tylko może w jakimś formacie duchowym co byłoby to oczywiście bardziej prawdopodobne? Tego się już nie dowiemy...