Wysłuchałem przedwczoraj z “obżydzeniem” świątecznego orędzia do narodu faceta pełniącego funkcję premiera powykrzywianego jak szesnasty paragraf, z miną mentora i długim nosem, który oznajmiał, że jak się wszyscy zaszczepimy to wróci normalność i wszyscy odetchniemy z ulgą. Wszystko to oczywiście w poczuciu “solidaryzmu”, ubrane w “narodowe” szaty, podlane “patriotycznym” sosem, uderzane perfidnie w najwyższe akordy wrażliwości ludzkiej...
