Tekst Stanisław Michalkiewicz...To, co rządy w Warszawie wyprawiają w stosunkach z Ukrainą, bije wszelkie rekordy głupoty, łajdactwa i – trzeba to niestety powiedzieć – kurewstwa. Zaczęło się od „pomarańczowej rewolucji”, w następstwie której stanowisko prezydenta i premiera tego państwa objęli banderowcy – Wiktor Juszczenko i krasawica-raskrasawica Julia Tymoszenko, co to wygartywała z niejednego komina. Zaczynała od wypożyczalni pornograficznych kaset, ale kiedy zwąchała się z niejakim Pawłem Łazarenką, który może jeszcze jest cwelowany przez Murzynów w jakimś amerykańskim kryminale, to pierwszy raz powąchała i prawdziwych pieniędzy. W tym calu założyła firmę „Ukraińska Benzyna”, która uzyskała coś w rodzaju monopolu na obrót paliwami na terenie wschodniej Ukrainy. Ale kiedy Łazarence powinęła się noga, Julia – która być może nawet go sprzedała konkurencji – nie tylko spadła na cztery łapy, ale, jak to się mówi – „rosła wraz z krajem”, to znaczy – jako właścicielka Zjednoczonych systemów Energetycznych Ukrainy – uzyskała od ruskich czekistów monopol na import ruskiego gazu z prawem reeksportu...
